Jeśli Ty OTWIERASZ SIĘ na Miłość
i Twój Partner OTWIERA SIĘ na Miłość-
wówczas oboje JESTEŚCIE w tej PRZESTRZENI.
PRZESTRZENI MIŁOŚCI.
Tworzycie niejako tą przestrzeń- wspólną, która i tak JEST w każdym z nas, w naszym Sercu a tylko Partner pomógł ją poczuć, zobaczyć, doświadczyć mocniej (rozniecić iskrę).
W tej Przestrzeni nie ma miejsca na fałsz, kombinowanie, strach, prowokacje, manipulacje, walkę, nie ma też miejsca na specjalne oczekiwania...
W tej Przestrzeni totalnie się poddajesz i jesteś niesiony na na fali Miłości, Błogości, Szczęśliwości, Radości, Boskiej Zabawy wraz z Szacunkiem do siebie i do Partnera, z czcią dla tego Czegoś Świętego w Waszych Sercach.
Po prostu płyniesz!!! Nie wiesz z głowy, tylko z serca, że płyniesz- ODCZUWASZ, doświadczasz totalnie siebie, Spokój, Rozkosz Życia, Przyjemność- Najwyższej Jakości.
Potem, gdy ze strachu przed pochłonięciem- decydujesz się na zwrot, ucieczkę do swojego starego, znanego świata- znowu doświadczasz rozczarowań, pustki, fałszu, ludzkiej nieszczerości, ograniczeń i szarości, swoich schematów myślowych.
Ale SAM zdecydowałeś! To Twój świat!-taki jest jakie masz o nim swoje wyobrażenie. Ponieważ go nie zmieniasz. Wybierasz stagnację i opór zamiast PODDANIA i OTWARTOŚCI.
Ponieważ chcesz kontrolować swoje życie (tak myślisz, że możesz.... i wkładasz w to wiele trudu i wysiłku).
Tak myśli Twój umysł- pełen strachu przed poddaniem się.
On się boi poddania miłości, ZAUFANIA sercu, Intuicji.
Boi się, że straci kontrolę nad sobą.
A przecież ileż razy tracił kontrolę- w innych sytuacjach.... ile razy?- tracił szacunek do siebie samego i innych?
Bo przecież upijanie się- nie nazwę szacunkiem do siebie. Ile razy nie szanował innych- wykorzystując ich dla własnej i cudzej "nieprzytomnej przyjemności".
Czy wówczas doceniałeś siebie samego?, szanowałeś?, czciłeś to boskie miejsce w Twoim Sercu?
Z jaką energią traciłeś głowę, kontrolę i świadomość????
Naprawdę warto było?
Umysł Świadomy w Tobie- w połączeniu z pełną miłością i OTWARTOŚCIĄ- zawsze WIE co robi, w każdej chwili, nawet w bossskiej ekstazie seksualnej- ma pełną świadomość siebie, swojego ciała, odczuwania przepływu cudownej boskiej energii, DOŚWIADCZA - bez kontroli.
Umysł nieświadomy (suma wszystkich uwarunkowań z całego tego życia plus karmicznych obciążeń, energii, myśli, przekonań)- myli boską ekstazę z urojeniem i nieprzytomnością, odurzeniem, zamroczeniem alkoholowym, po którym nic- tylko ciężki kac następnego dnia.
Umysł świadomy świadomie PODDAJE SIĘ fali cuuudownej błogości, która to energia wypełnia Przestrzeń Miłości, zarówno w medytacji/ kontemplacji samemu jak i z Partnerem.
Bo czyż nie jest większą- o NIEBO!!- Przyjemnością -doświadczać błogości i harmonii medytacyjnej w Przestrzeni Miłości podczas radości w seksie?
Kiedy doświadczamy i odczuwamy caałym ciałem, każdą jego komórką, całym sercem RADOSNEJ BŁOGOŚCI, miłości w połączeniu z Partnerem, podczas wspólnych uniesień i zabaw, wśród pełni naszego śmiechu- wówczas jesteśmy PRAWDZIWI na prawdę. Wówczas doświadczamy naszej Pełni- czyli naszego boskiego w połączeniu z ziemskim - Źródła.
A wycofując się z Przestrzeni Miłości doświadczamy w pełni naszych ziemskich umysłowych uwarunkowań, ograniczeń, przekonań..., zapętleń...- czyli tak na prawdę doświadczamy naszej iluzji- tego czym nie jesteśmy na prawdę- tylko tego czym myślimy/wierzymy/, że jesteśmy....
ZAWSZE wybór/decyzja zależy od nas- a Wszechświat/Góra(jak to mówię) nas wspiera i wzmacnia każdą naszą myśl i każdy nasz wybór.....
Tylko, że.... czasem... tak trudno jest zrezygnować z Iluzji- bo często jest to jedyne co mamy, co znamy, co jest nam "bliskie" i "kochane". Często tej Iluzji oddajemy wiele, wiele energii i czasu- podtrzymując ją w sobie, upierając się na siłę, że to JEDYNA droga. Kontrolując każdą myśl. Zamykając się na Intuicję... Trzymamy się tej iluzji "jak rzep psiego ogona"- i tak naprawdę NIC z tego nie mamy! Żadnej korzyści- najwyższej jakości!
A jaką cenę płacimy za trzymanie się jej????
Czasem chcielibyśmy mieć również dostęp do Przestrzeni Miłości od czasu do czasu.
Broń Boże na co dzień- bo ileż by to zmieniło w życiu...? ;) Tak więc stoimy przed dylematem- mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko; to kręci i to kusi i nęci....
Stare doświadczenia, historie- przechowujemy skrzętnie w swojej pamięci "tak cenne i wartościowe" jak relikwie prawie, że do nich wracamy z "łezką w oku"..... Bądź zakopujemy głęboko w piwnicy, albo w ogródku naszej podświadomości ;). By było jeszcze dalej... Byle nie widzieć, nie czuć, nie słyszeć....
I też "trzymamy" to mocno, mocno- by Broń Boże nie rozstać się z tym.....
Ileż to nas kosztuje energii?- takie "sztywne, uparte trzymanie" starych- nieprzydatnych już nam rzeczy w swojej przestrzeni energetycznej??? Nic dziwnego, że inne sprawy wymagją od nas zwiększonej energii lub nie mamy na nie sił już- wyczerpani, bezsilni, zmęczeni..... Ileż zużywamy na to miejsca (na naszym dysku)???
To wiedzą ci z nas, którzy się rozstają z takim balastem (na co dzień) i czują zwolnioną przestrzeń i więcej siły i energii w sobie !!! Czują radosną LEKKOŚĆ i swobodę, czystość.... pojawia się świetlistość nawet... Bo te stare energie, doświadczenia, emocje, sztywne przekonania- naprawdę mają ciężką energię- stąd pozbywanie się ich- jest jak pozbywanie się ciężkiego balastu w samolocie, który zaraz może się rozbić.Kiedy uwolnimy samolot- wzbijemy się wyżej w powietrze z łatwością, przemierzymy jeszcze miliony km- patrząc jaki świat jest PRZEPIĘKNY z wyższej perspektywy- bo już lżejsi o "zbędny balast".... Warto, naprawdę warto ;)
Boimy się zmiany. Boimy się zdecydowania, wyboru....
Ale strach jest tylko iluzją- bo to co się naprawdę kryje za zmianą- jest ZAWSZE o NIEBO piękniejsze niż nasze strachliwe wyobrażenia...
Strach ma wielkie tylko oczy..., bo ze strachu boi się je zamknąć i poddać- błogości, prowadzeniu Intuicji, radości- Otworzyć się na siebie samego- cudowną, piękną energię jaką jesteśmy na prawdę.
Reszta- to tylko ziemskie, umysłowe "naklejki/etykietki"....
Czy warto tracić cudowne chwile naszego życia w PEŁNI- na podtrzymywanie lęku przed zmianą? Przed OTWARCIEM SIĘ? Przed Radością i odczuwaniem jej w pełni??
Wrocław listopad 2011
Lilianna Skowron-Kuś