Każdy mężczyzna i każda kobieta kiedyś (bądź wciąż) pragnął/ęła drugiej osoby. Kiedy (tylko) energia pożądania "nakręca" dwoje ludzi- tak naprawdę nie ma w ich relacjach serca. Energia płynąca z kundalini, z czakry podstawy nawet nie podniosła się w kierunku serca. (choć może to zrobić...wraz z podniesieniem świadomości do czakry serca)
Kiedy dwoje ludzi czerpie satysfakcję z seksu- na poziomie czakry podstawy, na poziomie energii wyżycia się, bo energia samego pożądania czasem przysłania czyste widzenie i czucie, chce JUŻ, natychmiast -spełnienia w postaci aktu seksualnego- wówczas ich akt ma w sobie coś ze zmęczenia, wysiłku. Ciężko dyszą prąc naprzód jakby ktoś ich gonił i gonił a oni musieli koniecznie wyprzedzić.... Wielu ludzi nazywa to "jazdą" mówiąc potem: "ale była jazda, ale się działo..."
Po takim akcie miłosnym mężczyzna i kobieta są zmęczeni, "wypluci" z sił.
Jeśli nie umieją podnieść energii do serca- długo będą się regenerować...
A przecież akt miłosny- z samej nazwy- jest miłością.... To gdzie jest miłość w rozładowaniu napięcia zwanego pożądaniem, podnieceniem? Jaka jest energia miłości a jaka samego pożądania, podniecenia?
Ja widzę ją jako ciężką, baardzo ciężką w dolnych czakrach- porusza tylko naszymi narządami seksualnymi i dolną częścią ciała, wywołują euforię -to czysta chemia. Nic więcej.
Caaałe ciało nie dostaje z tej energii nic wartościowego a jeszcze jest zabierana mu nadwyżka energetyczna. Energia odpływa do czakry podstawy z całego ciała- miast rozprzestrzeniać się po całym ciele...do góry, do serca i do czakry Korony....
Jaka jest energia miłości w akcie seksualnym?
Przede wszystkim jest uważna i delikatna. Świadoma w pełni!
Widzę ją i odczuwam przede wszystkim caaałym ciałem, KAŻDĄ czakrą. Uruchomiony jest pełny przepływ energii- dlatego w pełni ją odczuwamy i w pełni potrafimy swobodnie wyrazić gardłem, widzieć 3okiem- jasność wokół, światło, i poprzez Koronę połączyć się z naszą Jaźnią/Absolutem. Energia płynie swobodnie w każdej komórce ciała, przez cały kanał energetyczny, przez serce- odczuwamy błogość niesłychaną i rozpuszczenie, rozmiękczenie, fruwanie- ale takie czyste.... Mamy mnóstooo energiii i możemy się kochać tak godzinami powoli, pomału, swobodnie i spokojnie- smakując każdą sekundę tego doświadczenia i całym ciałem i sercem i Duszą.
Taki akt seksualny, kiedy dwoje kochanków dba o swoją czystość energetyczną, a tzn. że przed aktem medytują chwilę i oczyszczają swoje myśli z negatywnych wibracji, energii zmęczenia, podniecenia- podnosząc ją do serca i wyżej...
Wówczas dopiero kochają się z dbałością o komfort i troskę swoją na wzajem. Są świadomi przepływającej energii. Czasem jest ona niżej by podnieść się, potem opaść, by znowu podnieść- krąży nieustannie- tak jak akt nieustannie zmienia swą dynamikę. Ze spokojnego, subtelnego, zamienia się w namiętny a czasem i szalony, dziki, by znowu wyciszyć się, w tej ciszy oddychać wspólnie, OTWIERAĆ SIĘ się razem, każdą komórką, całym sercem, duszą....
Są totalnie sobie oddani i poddani i temu czemuś- Bóg przejawia się w nich w tej chwili poprzez tą cudowną przyjemność (Wszechświat, Kosmos, Jaźń). Wtedy i tylko wtedy ten akt miłosny może nazywać się miłosnym, bo jest w nim Bóg-Miłość, czystość i jasność i cudowna niewinność, że wszystko co robią w takiej energii- jest bosskie po prostu. Choćby to był i zwykły-niezwykły dotyk- to wówczas nabiera on Mocy Bosskiej- przepływa nieskończoną energią- rozpływającą się dosłownie wszędzie....
Po takim akcie miłosnym, kiedy tak przejawiamy miłość w seksie to w związku-przechodzi nam ochota do prowokacji, manipulacji, głupich żartów i wywierania jakichkolwiek presji na ukochaną/ego. Patrzymy na niego/na nią jak na boskość przejawiającą się poprzez jej/jego ciało, indywidualność. Jest w nas pełna akceptacja dla poczynań drugiego jak i pełna troska wyrażana zawsze z szacunkiem i zrozumieniem - bo przecież z serca płynącym....
Wrocław, listopad 2011
LiLianna Skowron-Kuś