Mądre Królestwo






strona główna
galeria Centrum
Lilianna Skowron-Kuś
Basia Mieloch
Grześ Zielonko
Arek Lisiecki
pytania do terapeuty
Opinie
NOWE warsztaty
reiki
TANTRA
astrologia
INSPIRUJĄCE TEKSTY
HAWAJSKI MASAŻ LOMI LOMI
Masaż PeLoHa
cennik
o mnie
wiersze
linki
Kontakt

Mądre Królestwo

http://www.youtube.com/watch?v=ENnZgnv3W7M

 

 

Pewnego dnia dobry Król przechodził przez miasto, by posłuchać, co o nim opowiadają ludzie. Tego samego dnia ubogi mężczyzna o imieniu Nadir dotarł do miasta w nadziei znalezienia pracy. Król przechadzając się po uliczkach zawsze, kiedy widział, że ktoś potrzebuje pomocy- wzywał pomoc, kiedy widział, że ludzie potrzebują pieniędzy- dawał hojnie sakiewkę złota- uszczęśliwieni ludzie byli wdzięczni- znali jego dobroć i hojność i znali jego miłość. Król miał niezwykły dar ROZRÓŻNIANIA kto naprawdę potrzebuje pomocy od niego, a kto tylko udaje i chce łatwym kosztem się wzbogacić. Miał dar "widzenia" nieuczciwości w ludziach, a ludzi z czystym sercem poznawał od razu. Mieszkańcy jego królestwa bardzo go szanowali i dziękowali Bogu za takiego władcę- mądrego i dobrego.

 

Nadir- mimo, że był bardzo wyczerpany po długiej wędrówce- nie wyglądał na zmęczonego. Był to mężczyzna spokojny, pięknej postawy o wnikliwym spojrzeniu. Stracił cały swój dobytek w wyniku wojny miedzy królestwami i teraz poszukiwał nowego zajęcia.

 

Król, kiedy tylko go dostrzegł- od razu poczuł do tego mężczyzny sympatię. Podszedł bliżej do niego i zapytał o jego historię, pochodzenie i wręczył mu 2 sakiewki złota, żeby mógł się "urządzić" w jego królestwie i znaleźć odpowiednią dla niego pracę.

 

Nadir- był zaskoczony taką łaskawością i taką hojnością. Doświadczenie go nauczyło, że tylko "ciężką pracą" zdobywa się pieniądze, żywność i wszystko co jest potrzebne do życia. Tak żyli jego rodzice i tak jego również nauczyli. Mawiali mu często, że "ciężka praca, że wysiłek i trud zawsze się opłaca", że tylko prawdziwą wartość ma bogactwo zbudowane na ciężkiej pracy, często pachnące jeszcze własnym potem od wysiłku i starań....

 

Nadir tak właśnie pracował przez całe swoje życie. Tak bardzo się "starał" zdobywać bogactwo, cenne rzeczy , dom, wyżywienie- że bardzo ciężko pracował. Takie życie uczyniło z niego człowieka PEWNEGO swojej pracy, swojego działania, pewnego swojej siły rąk, ciała, którymi pracował....Szanował swoją pracę i doceniał ją. Ale nigdy nie pomyślał, że cokolwiek może przyjść do niego ot tak- lekko, łatwo i bez wysiłku, bez żadnych starań, swobodnie!!!

 

Król przyglądał się temu mężczyźnie długo.... i wyczuwał w nim konsternację,  wyczuwał w nim wahanie, dlatego powiedział: - Drogi Nadirze, przyjmij to jako dar! Jak będziesz chciał, to możesz mi oddać jak już znajdziesz swoją pracę. Nadir nie wiedział co ma powiedzieć. Jak ma dziękować?  I czy w ogóle dziękować? Czy przyjąć?.... Targały nim różne myśli. Z jednej strony czuł się bardzo niegodny takiej nagrody- w jego rozumieniu- za nic, czuł, ze nie zasłużył na to. Czuł się mały przy tak wielkim i tak hojnym królu, tak bacznie go obserwującym, z dobrocią w oczach. Nigdy wcześniej nie spotkał się z taką hojnością, taką dobrocią i czuł bijącą mądrość od króla, czuł, że król w jakiś nieznany mu sposób go zna, mimo, że sam nie wiedział, nie miał kompletnie pomysłu- skąd.... Nadir czuł się bardzo niegodny takiego potraktowania, z jednej strony duma w nim samym nie pozwalała mu na przyjęcie 2 sakiewek złota a z drugiej strony- patrząc w oczy królowi nie mógł o nim myśleć źle, nie mógł myśleć, że to jakiś podstęp....

 

A król wiedział co robi! Zawsze kierował się sercem, mądrością stamtąd i wiedział, że ta sytuacja jest właściwa dla tego człowieka. Zostawił go ze swymi myślami, osłupieniem... pozdrowił i poszedł dalej, uśmiechając się do siebie pod nosem....

 

Minęło trochę czasu od tego dnia- Nadir długo rozmyślał jak ma wykorzystać aż dwie sakiewki od króla i wpadł na pomysł, o którym zawsze marzył.... Zbudował własną kuźnię. Lubił swój fach, lubił też podkuwać konie i wyrabiać swoimi rękami piękne rzeczy....Kochał taką pracę. A teraz stworzył z pomocą kilku mężczyzn piękną kuźnię, w której wraz z kilkoma przeszkolonymi przez niego pomocnikami- świetnie prosperował. Pieniędzy mu nigdy już nie brakowało, ani niczego innego... Potrafił też dzielić się swoim bogactwem z innymi ludźmi.... Pamiętał swoje spotkanie z królem i z perspektywy czasu niezmiernie doceniał teraz ten jego gest- ogromnie. Był bardzo wdzięczny. Codziennie wieczorem w modlitwie i dziękował królowi za te dwie sakiewki a Bogu za taką hojność, jaką okazał mu król. Zrozumiał już, że nie tylko ciężką pracą można coś osiągnąć. Zrozumiał, że kiedyś szczęście się do niego uśmiechnęło i potrafił to docenić tak bardzo, że teraz sam pomagał innym ludziom. Zrozumiał też, że jakimś szczęściem- wciąż miał coraz więcej zamówień na swoje coraz piękniejsze prace. Był bardzo szczęśliwy tylko nie wiedział jak ma się odwdzięczyć królowi.... Myślał, że może stworzy dla niego jakiś oryginalny przedmiot, ale wciąż nie miał pomysłu na miarę króla. Czuł, że nie może w taki sam sposób oddać tych dwóch sakiewek.

 

Zapomniał o bardzo ważnej rzeczy- o tym, że już z "nawiązką zwrócił"  królowi jego prezent- kiedy zaczął tak pięknie prosperować- kiedy dostrzegł w sobie jakie to szczęście mieć taki wspaniały talent i przekazywać to innym. Kiedy dostrzegł już jaką to frajdę i szczęście sprawia mu tworzenie nowych rzeczy, okuć, bram i innych- coraz piękniejszych... Sama jego radość i dzielenie się swoim bogactwem, swoim talentem i pomaganie biednym ludziom potrzebującym pomocy, czy wspieranie w inny sposób- była najwspanialsza!!! Zrozumiał w końcu intencje króla. Teraz już dokładniej zrozumiał jego wnikliwy i dobrotliwy wzrok wtedy...

 

Król zaś kochał swoje królestwo bardzo i zawsze się cieszył, kiedy ludziom się wiodło w nim coraz lepiej i szczęśliwiej- to było głównym jego celem- patrzeć jak wszystko rośnie..... i rozwija się... Tak właśnie zawsze działa Miłość w nas. 

 

Lilianna Skowron-Kuś
Wrocław, jesień' 2010

 


© FUTURE CMS